Od przedmiotów codziennego użytku oczekujemy, że – zgodnie z samym określeniem – będą przede wszystkim użyteczne. Mogą też oczywiście dobrze wyglądać i pełnić funkcję dekoracyjną, ale przede wszystkim nie powinny przeszkadzać, wytrącać z porannego pośpiechu, wewnętrznego monologu albo – i tak już przeładowanego – planu zadań do wykonania.

Najlepiej kiedy wszystko – i szklanka, i śrubka, i tysiąc innych niewidocznych trybików naszej codzienności – jest na tak zwanym swoim miejscu. Rolą mistrzów drugiego planu jest dyskretne stanie i czekanie, a w razie potrzeby – uczynne wypełnianie obowiązków.

Nie tym razem.

Czytam dalej