Daliśmy wplątać się w politykę, której podobno tak bardzo nie lubimy, a jednak generowane przez nią negatywne emocje uzależniają nas jak twardy narkotyk.

Co trzeba sobie wmawiać, czym się łudzić, żeby w zdjęciach ciał wyrzuconych na brzeg nie dostrzec przewrotności losu, nie pomyśleć, co bym czuła / czuł, jeśli na miejscu jednego z topielców byłby ktoś mi bliski, moje dziecko?

Czytam dalej