Coraz częściej projektanci chcą świadomie budować swoje autorskie marki. Rozumieją potencjał dobrze zaplanowanej komunikacji, ale niekoniecznie wiedzą, jak się za nią zabrać. Czy to faktycznie jest takie trudne?

Z mojego punktu widzenia dużo bardziej skomplikowane jest zbudowanie krzesła;). Najważniejszym punktem odniesienia jest starannie przemyślana strategia, świadomość celu. Warto od razu ustalić, że to konstrukcja w nieustającym procesie i oprócz analitycznego myślenia przydaje się tu jeszcze umiejętność trzymania ręki na pulsie i patrzenia na siebie i swoją pracę z dystansem. Oficjalna, podręcznikowa wykładnia jest taka, że od strategii należy zacząć, a do konkretnych działań przechodzi się wtedy, kiedy już punkt po punkcie mamy wszystko opisane i zaplanowane.

Nie do końca się z tym zgadzam. Początkujące firmy, nie tylko projektanci, często wpadają w pułapkę własnych aspiracji. Produkt X, który w moich własnych wyobrażeniach, zaprojektowałam dla „zamożnego 40-latka z dużego miasta” w ogóle nie wzbudza jego zainteresowania, ale za to obi furorę wśród młodych kobiet przed 30. Plan komunikacji będzie tak różny, jak różne są ich style życia, miejsca, w których można ich spotkać i media, które czytają. Duże firmy robią badania, ich odpowiednikiem dla freelancerów działających na mniejszą skalę może być… bezpośrednia konfrontacja z rzeczywistością. Dlatego zanim postawisz ostatnią kropkę i wyrównasz ostatni obrazek w dokumencie o dumnie brzmiącej nazwie „strategia.pdf”, wyjdź do ludzi i pokaż im swoje projekty bezpośrednio. Obserwuj reakcje, zbieraj wypowiedzi – z komplementów nie dowiesz się niczego, czego byś już nie wiedział(a), ale pozostałe recenzje mogą okazać się całkiem przydatne.

A potem usiądź znowu przed komputerem, zapisz plik jako „strategia_ver.2” i pomyśl o wszystkim od nowa, tym razem mając przed oczami nie siebie, tylko kogoś, kto jest gotowy kupić Twój projekt. Co wziąć pod uwagę i jak po drodze nie stracić motywacji? Poniżej kilka linków, które będą pomocne:

1. rozmowa z Moniką Brauntsch (Kafti Design), która opowiada o budowaniu własnej marki. Monika dobrze wie, co mówi, bo na własnej skórze przerobiła i dobre pomysły, i nieprzewidziane błędy;

2. bardzo przydatne narzędzie dla początkujących: aplikacja Prime, która przeprowadza przez pozornie zawiłe kwestie związane z marketingiem i promocją własnych przedsięwzięć. Idealne wprowadzenie w temat, na dodatek ładnie podane.

3. kilka inspirujących cytatów, nie tylko na czarną godzinę: pięć mistrzowskich rad Hartmuta Esslingera, Ira Glass o tym, czego nie mówi się początkującym (nie tylko) projektantom,  oraz niezawodna Patti Smith o tym, czy życie i praca mogą być proste (i dlaczego nie:)).

Jeśli chcecie być na bieżąco z materiałami o podobnej tematyce, zapiszcie się na nasz Telegram. Nie spamujemy, nie bombardujemy. Działamy raczej jak afrykański autobus, który odjeżdża nie o godzinie określonej rozkładem, tylko wtedy, kiedy zbierze się komplet pasażerów (w naszym przypadku: ciekawych linków). Klik klik.

PS. Grafika pochodzi z Monument Valley. To gra – opowieść o postrzeganiu i o odkrywaniu. A także o Idzie (a silent princess), którą trzeba przeprowadzić przez krainę surrealistycznej geometrii i architektury niemożliwej. Niewiarygodna (dosłownie!) grafika, iluzje optyczne inspirowane twórczością M.C. Eschera, kolory jak z japońskich printów, subtelna ścieżka dźwiękowa (angielskie „soundscape” pasuje tu najlepiej) – wszystko tak dobre, że koniec gry to czysty żal.