Podczas jednej z podróży taksówką ucięliśmy sobie z kierowcą pogawędkę (on gawędził, a ja starałam się ucinać, licząc na szybki transport, szybki prysznic, szybki sen i nowe, lepsze perspektywy o poranku). Zapytana o wykonywany zawód bąknęłam ogólnikowo, że „PR” (wdawanie się w szczegóły na temat promocji dizajnu chwilowo mnie przerastało) i wiedząc, że kierowca zerka na mnie w lusterku, przymknęłam oczy na znak znużenia pracą, „pijarem” i życiem w ogóle. Niestety, trik nie zadziałał. – Cooooo?!?!?! – gwałtowanie zahamował, a po chwili wrzucił tryb „jazda szybka, szarpana, cel: doprowadzić pasażera do mdłości”. Następnie wylał z siebie potężną dawkę goryczy politycznej, oskarżając obie dominujące opcje polityczne o to, że nie robią nic, absolutnie nic, nie licząc tego okropnego „pijaru” właśnie.

Morał z tego zdarzenia jest taki, że PR w Polsce ma bardzo słaby PR. W potocznej opinii jest utożsamiany z mydleniem oczu, szczególnie w porze wieczornych serwisów informacyjnych, z działaniami pozornymi, które wypierają prawdziwą, rzetelną działalność. Z obietnicami  bez pokrycia, ze słowami, za którymi nie idzie sens. Mówiąc kolokwialnie: ze ściemą.

Dlatego na potrzeby dalszych ćwiczeń z autopromocji, wyjaśnijmy jedno:

PR nie jest synonimem bullshit skills.

Dla uproszczenia: PR to budowanie relacji z otoczeniem. Jak większość międzyludzkich zdarzeń odbywa się poprzez komunikację. Regularna, konsekwentna komunikacja powinna tworzyć spójny wizerunek, a ten z kolei przekłada się na wyrazistą tożsamość, czyli – z zawodowego punktu widzenia – markę.

Dobrze zaplanowana i dobrze komunikowana marka jest potrzebna nie tylko największym korporacjom, ale również – o ile nie przede wszystkim – mniejszym firmom oraz freelancerom. Patti Smith prosto a przekonująco wyjaśnia, w jaki sposób nazwisko może stać się walutą.

Zła wiadomość jest taka, że mało który debiutujący projektant może sobie pozwolić na współpracę z profesjonalną agencją PR. A dobra wiadomość brzmi: możesz zrobić to sam. Dbałość o własny wizerunek wymaga czasu i merytorycznych podstaw (którymi postaram się tutaj podzielić), ale nie wymaga nadprzyrodzonych zdolności. Z mojego punktu widzenia nieporównywalnie trudniejsze jest zaprojektowanie krzesła:).

Dlaczego komunikacja się opłaca?

Powodów jest kilka:
1. Przede wszystkim wyróżnia nas z tłumu, sprawia, że stajemy się coraz bardziej rozpoznawalni.
2. Bo zachęca, żeby nie odkładać pomysłów do szuflady, tylko dać im szansę na realizację.
3. Bo motywuje do działania. Nie pozwala nam stracić kontaktu z rzeczywistością; przypomina regularnie, dla kogo tak naprawdę pracujemy, dzięki czemu trudniej jest wpaść w pułapkę projektowania „dla siebie”.
4. Bo z czasem tworzymy wokół siebie grupę odbiorców realnie zainteresowanych naszymi działaniami, czy produktami.
5. Bo ułatwia przetrwanie w razie kryzysu.

Ważny szczegół: tak jak PR nie jest równoznaczny z oderwanym od rzeczywistości bełkotem, tak tworzenie własnej marki nie oznacza stawania się celebrytą (a jeśli ktoś woli takie rozwiązanie, to uczciwie uprzedzam, że ani ten wpis, ani kolejne nie będą dla niego w najmniejszym stopniu przydatne).

Fundamentem wizerunku jest działanie. Szczególnie w branży projektowej najwięcej na temat osoby powiedzą jej realizacje. Ale praca nad produktem nie kończy się na etapie prototypu. Każdej premierze musi towarzyszyć informacja.

Niejeden projektant / architekt / stylista / ogólnie pojęty „kreatywny” ma piękne pomysły, jest zdolny, a na dodatek pracowity, ale zupełnie nie dba o komunikację wokół swojej osoby i pracy. W efekcie dostaje znacząco mniej zleceń niż ktoś, kto talentem go nie pokona, ale za to jest mistrzem w dziedzinie autopromocji. To dość frustrująca sytuacja, nawet z mojego punktu widzenia (a jestem jedynie zewnętrznym obserwatorem).

Od czego zacząć?

Inspiration exists but it has to find you working – brutalnie szczerze powiedział Pablo Picasso. „Inspirację” możemy zastąpić „rozpoznawalnością”, sens będzie dokładnie ten sam.

Komunikacja, która spełnia stojące przed nią zadania (i realizuje pokładane w niej nadzieje) jest przede wszystkim szczerze i logicznie przemyślana. Do kogo chcemy dotrzeć? Z jakim przekazem? Za pomocą jakich narzędzi i kanałów? O tym w kolejnych odcinkach.

Obrazek via this isn’t happiness