Zazwyczaj zgadzamy się z tym, że otoczenie ma na nas wpływ, także w kontekście estetyki. Że zadbana przestrzeń publiczna i ładnie urządzone mieszkanie uszczęśliwiają obywateli i mieszkańców, a odpowiednia aranżacja miejsca pracy wzmacnia kreatywność i/lub wydajność.

Podobne wnioski wydają się tak oczywiste, że rzadko drążymy temat: na czym właściwie polega wpływ tak czy inaczej zorganizowanej przestrzeni na nasze ciała i umysły? Jeden z odcinków programu Secret Life of Buildings prowadzonego przez krytyka architektury Toma Dyckhoffa, a emitowanego na antenie brytyjskiego Channel 4 odpowiada, przynajmniej częściowo na to pytanie.

Neurobiolodzy porównując mózgi myszy podzielonych na dwie grupy (jedna żyła w zwyczajnym środowisku spełniającym ich podstawowe potrzeby, druga – w przestrzeni bardziej stymulującej za sprawą obecnych w niej kolorowych zabawek i innych elementów pobudzających ciekawość), odkryli, że przebywanie przez miesiąc w przestrzeni bardziej stymulującej doprowadziło do powstania większej (o 15%) liczby nowych szarych komórek. Obrazy hipokampów (fragment mózgu odpowiedzialny m.in. za uczenie się, pamięć długotrwałą oraz orientację przestrzenną) dwóch badanych grup myszy wyraźnie różniły się aktywnością.

To oczywiście tylko częściowa odpowiedź na pytanie zadane na początku. Z oczywistych względów większy nacisk kładziony jest na kwestię urozmaicania aranżacji otoczenia niż na jego walory czysto estetyczne. Wiemy już, że kwestie przestrzenne mogą sterować aktywnością naszego mózgu. Być może dalsza współpraca neurobiologów z architektami, którą postuluje jeden z występujących w filmie naukowców, przyniesie dalsze wyjaśnienia?

YouTube Preview Image