biznes-up-lodz-design-2013

Ku mojej ogromnej radości w programie tegorocznej edycji Lodz Design Festival po raz pierwszy znalazło się wydarzenie adresowane do przedsiębiorców: konferencja Biznes Up. Zaproszeni prelegenci opowiadali o swoich doświadczeniach, o trudnościach i korzyściach, o przyjemnościach i nieporozumieniach, które pojawiają się na styku dizajnu i biznesu. Na szczęście proporcje między przedsiębiorcami a środowiskiem projektowym (którego, jak wiadomo, do korzyści z dizajnu przekonywać nie trzeba) wydawały się wyrównane.

Wystąpienia ułożyły się w bardzo ciekawy wachlarz pokazujący, jak szerokie jest rozumienie zjawiska. Dizajn może oznaczać zarówno projektowanie usług jak i konkretnego produktu, może odnosić się do wprowadzania innowacji albo metody zarządzania biznesem.

O metodzie dość dokładnie opowiedział Marcin Piotrowski odpowiedzialny za UX w Play. Trochę szkoda, że za każdym razem, kiedy zbliżał się do podania konkretnego przykładu jej zastosowania, musiał odwoływać się do „oczywistych względów, z powodu których nie może zdradzić więcej szczegółów”. Za to bardzo ciekawa (i jak na przedstawiciela korporacji jednak dość nietypowa) była zadeklarowana przez niego świadomość, że „sami z siebie wszystkiego nie wiemy, nie potrafimy”. Tym samym zwrócił uwagę na korzyści, które wynikają z uzupełnienia wewnętrznych zasobów (ludzi, wiedzy, etc.) spojrzeniem z zewnątrz: zapraszani do współpracy projektanci, specjaliści różnych dziedzin dostrzegają szczegóły, których od środka po prostu nie widać.

Ekonomistka + artysta

Subiektywnie najciekawsze było wystąpienie prezes Polskiej Fabryki Porcelany w Ćmielowie, Ingi Kamińskiej i Marka Cecuły, dyrektora artystycznego Ćmielów Design Studio, projektanta i nauczyciela, który ma na koncie genialne realizacje z porcelany (swoje, a także swoich uczniów – można je było obejrzeć w ramach programu głównego Festiwalu). Spotkanie ekonomistki i artysty w naturalny, a chwilami też komiczny sposób pokazało zderzenie odmiennych perspektyw i wyzwania, przed którymi stają interdyscyplinarne zespoły. Jedną z kluczowych kwestii okazała się komunikacja, ujednolicenie słownika, wynegocjowanie spójnych znaczeń.

Mimo różnic (jedna z mniej znaczących wyszła na jaw, kiedy na pytanie o czas trwania współpracy, podali różniące się o pół roku odpowiedzi:)) przykład Ćmielowa pokazuje wyraźnie, jakie obopólne korzyści może wygenerować zetknięcie dizajnu z biznesem: nowoczesne wzornictwo zaproponowane przez projektanta to punkt wyjścia do nowych odbiorców, kojarzących dotychczasowe wytwory jako – delikatnie mówiąc – zbyt zachowawcze.

Z drugiej strony Marek Cecuła, poza oczywistą korzyścią z wdrożenia przygotowanych konceptów w fazę produkcji, zyskuje pole do realizacji swojej zawodowej misji, której znaczenie często podkreśla: odpowiedzialność za przetrwanie rzemiosła leży po stronie projektantów, którzy powinni realizować jak najwięcej projektów uwzględniających „dotyk ręki”. Kolekcje tworzone w Ćmielowie spełniają ten postulat (fabryka łączy produkcję taśmową z rękodziełem).

„Human touch” + biznes

Równie inspirujące było wystąpienie Piotra Voelkela twórcy grupy VOX, który opowiadał o projektach realizowanych przez niego w tak różnych branżach, jak: wyposażenie wnętrz (meble VOX), edukacja i badania (m.in.: School of Form, Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej), czy promocja kreatywności i młodych talentów (Concordia Design, fundusz stypendialny, fundacja VOX Artis).

Dzięki zestawieniu tak różnych przykładów na pierwszy plan wysunął się element, który łączy nie tylko działania grupy kapitałowej Voelkela (obecność tego humanistycznego pierwiastka w podmiotach do niej należących podkreśla od niedawna sygnatura „By Human Touch”), ale – bardziej uniwersalnie – stanowi cechę charakterystyczną wszystkich przedsięwzięć odwołujących się do dizajnu (w pełnym bogactwie jego odmian i zastosowań). To, co wyróżnia biznes otwarty na dizajn to nie (a na pewno nie tylko) ładnie zaprojektowane biuro i wizytówki, ale… określone nastawienie, zestaw konkretnych przekonań.

Otwartość na zmiany (zamiast niechęci) i próby kreatywnego ich wykorzystania (zamiast dążenia za wszelką cenę do zachowania/przywrócenia status quo) oraz nieustanna czujność – na to, co dzieje się wokół, a przede wszystkim na ludzkie potrzeby –  to nowy sposób myślenia i kierunek rozwoju. Dość wymagający, ale też budujący konkurencyjną przewagę.

Podsumowując: nie wiem, czy organizatorzy Biznes Up zgodzą się ujawnić wyniki ankiety ewaluacyjnej, ale bardzo jestem ciekawa, w jakim stopniu uczestnicy zadeklarowali zmiany w postrzeganiu roli dizajnu w biznesie oraz czy mają zamiar wprowadzać konkretne wdrożenia w swoich firmach.

W kuluarach dominowały pozytywne komentarze. Zaciekawieni, „zarażeni” tematem uczestnicy obawiali się jednocześnie, czy sami wymyślą odpowiednie rozwiązania i czy będą umieli je zrealizować. Optymalnie byłoby, gdyby festiwalowe wydarzenie mogło być kontynuowane w postaci regularny warsztatów dla przedsiębiorców, którzy już wiedzą, że chcą zaangażować się w dizajn, ale nie wiedzą jeszcze JAK? Trzymam kciuki za ciąg dalszy.